O. A. Gądek OCD: Święty Józef - Głowa Świętej Rodziny, opiekun, stróż i mistrz duchowy wszystkich

Czcigodni Ojcowie i Umiłowani Bracia.

„Wychwalamy dzisiaj Boga naszego, cześć oddając św. Józefowi, naszemu Opiekunowi4, nie jak byśmy chcieli coś dodać do religijnych śpiewów liturgii świętej, lecz raczej w tym celu, byśmy siebie samych pobudzili i uznali się za zobowiązanych [względem niego] oraz zakosztowali owoców pobożności.

Obraz Świętej Rodziny widziany okiem ludzkim, a znany z Pisma Świętego/5

Około dwa tysiące lat temu żyła w zacisznej mieścinie Nazaret pewna, że tak powiem, pobożna rodzina żydowska, niczym szczególnym nie wyróżniająca się w oczach współmieszkańców. Jeśliby nam dane było porozmawiać z nimi, jako ludziom tej rodzinie współczesnym, usłyszelibyśmy od nich wiadomość, że żyje w niej niewiasta imieniem Maryja, pochodząca z rodu królewskiego, godna i pobożna, lecz uboga i nieznana. Głową tej rodziny jest mąż imieniem Józef, którego powszechnie nazywają rzemieślnikiem, a którego chwała i rozgłos płyną nie z wykonywanej sztuki, lecz z prawości obyczajów, uszlachetnionej ponadto królewskim pochodzeniem. Radość wszakże tej rodziny stanowi dziecię zwane Jezus, tak już w księgach rodowych zapisane, chłopczyk pobożny, skromny, dobrze wychowany i wykształcony, o którym krążą pochwały, że jest rodzicom poddany.

Taki byłby sąd o owej rodzinie, którą my znamy inną ze świętych i natchnionych Pism. Wiemy bowiem, że niewiasta owa była dziewicą zarazem i matką, i to nie zwyczajną matką, lecz Bożą Rodzicielką, całkowicie świętą, nienaruszoną i niepokalaną, jedyną, do której wypowiedziane zostały niesłychane słowa: Witaj, łaski pełna. O Józefie wiemy, że był on nie tylko sprawiedliwy, lecz był równocześnie Oblubieńcem Matki Dziewicy, ojcem i opiekunem, czyli głową Świętej Rodziny; już na kolanach oddajemy cześć w tej Rodzinie Jezusowi, będącemu źródłem wszelkiej świętości, Synem odwiecznego Ojca, który pełen miłosierdzia względem rodzaju ludzkiego raczył narodzić się i żyć w tej Rodzinie, by przez to uświęcić każdą rodzinę, wlać jej zadatki Bożej świętości (por. Mt 1-2; Łk 1-2; J l, 1-18). Stąd to miała wyniknąć doskonała społeczność nie tylko mężczyzny i niewiasty, lecz owa niezmierzona prawie społeczność wierzących w Słowo Boga, mianowicie Kościół święty, Oblubienica Chrystusa, rozlewczym Jego świętości na wszystkie pokolenia.

Stąd też owa Święta Rodzina jest i pozostanie zawsze naszą rodziną, w której się rodzimy, wychowujemy, kształtujemy według przykładu Tego, który w Jej łonie siebie umieścił, to jest naszego Pana Jezusa Chrystusa. W niej znajdujemy pierworodnego wśród braci (por. Rz 8, 29)/6 Jezusa; tutaj uśmiecha się do nas miłość Maryi, Matki Jezusa i naszej; tutaj obecny jest z nami Józef, ojciec nasz i obrońca, któremu powierzyć możemy nasze losy.

Stanowisko św. Józefa w Rodzinie nazaretańskicj i w Kościele

Dzisiaj w tej Rodzinie wynosimy w pochwałach Józefa. On to z woli Bożej, a następnie za powszechną zgodą całego chrześcijańskiego pobożnego ludu, jest „panem Domu Bożego i książęciem wszelkiej posiadłości Jego"/7. Przedmiotem naszego wychwalania jest mianowicie powszechna opieka św. Józefa nad całym Kościołem Chrystusowym, co znaczy, że ojcostwo jego rozciąga się nad wszystkimi członkami, to jest wiernymi, których Chrystus jest Głową (por. Koi l, 18), a Dziewica Bogurodzica jest Matką.

Widzimy, iż duchowe ojcostwo i opieka Józefa nad całym Kościołem wspiera się na dwojakiej podstawie, mianowicie na tym, że był mężem Maryi i domniemanym ojcem Chrystusa, czyli głową Świętej Rodziny. Z tych zasad, jak ze źródeł wypływają: godność Józefa, jego obowiązki, jakie sama natura nakłada ojcom rodziny, oraz prawa ojcostwa zarówno w stosunku do Świętej Rodziny, jak i do całego Kościoł Chrystusowego. W tej również podstawie dostrzegamy racje:

1) dlaczego Kościół czci Józefa opiekuna;
2) dlaczego nasz Zakon tytułuje go ojcem;
3) dlaczego w końcu, serca nasze dziecięco lgną do niego.

Racje, dla których Kościół czci św. Józefa, jako swego opiekuna i obrońcę

Rzeczywiście, Kościół, Oblubienica Chrystusa, raduje się wspólnie z tego, iż zdobył sobie wielkiego obrońcę i patrona, który go wspiera i strzeże jako skarb powierzony sobie przez Ojca niebieskiego. Skoro Rodzina nazaretańska stanowiła niejako zaczątek Kościoła, obejmując w łonie swoim Pierworodnego wszystkich chrześcijan (por. Rz 8, 29), Jezusa Chrystusa, i Jego Rodzicielkę, a zarazem Matkę wszystkich wierzących, to św. Józef, mąż wierny i sprawiedliwy, wykonywał nad nimi prawa ojca i głowy; z tego samego tytułu ma powierzoną sobie powszechną społeczność chrześcijan, których Jezus jest Bratem, a Maryja najtroskliwszą i najukochańszą Matką.

A podobnie, jak łaska Jezusa Chrystusa i odkupienie rozciąga się na wszystkich, zwłaszcza wiernych, i jak duchowe macierzyństwo jest rozszerzeniem i kontynuacją Jej Bożego macierzyństwa względem Jezusa, tak samo Józef, podobnym prawem, sprawuje swoją opiekę i duchowe ojcostwo nad wszystkimi odkupionymi, aby ich czy to do Kościoła sprowadzić, czy to w łonie Kościoła żywić. Stąd też pochodzi miłe zobowiązanie chrześcijan do oddawania czci św. Józefowi, za przykładem Boskiego Zbawcy, nazywającego Józefa słodkim imieniem ojca i spełniającego wobec niego obowiązki synowskiej miłości.

Duchowe ojcostwo św. Józefa w zakonie karmelitańskim

Taka oto istnieje pierwsza racja, dla której czcimy św. Józefa opiekuna, lecz istnieje nadto dla nas jeszcze racja „domowa". Podczas gdy powszechna rzesza chrześcijan spełnia względem św. ojca Józefa swoje powinności, to stosunek nas, karmelitów, do św. Józefa jest bardziej intymny i bliski. Skoro zakon nasz cieszy się maryjnym tytułem, naśladuje życie Maryi i jako Matkę swoją otacza najwyższą miłością, jest niemożliwe, aby siłą jakiejś naturalnej tendencji obfitującego miłością serca względem Najświętszej Dziewicy, nie obejmował on także Jej najczystszego Oblubieńca.

Mamy gruntowne świadectwa na dowód tego, że gdy w Kościele panowało jeszcze milczenie na temat kultu św. Józefa, karmelici pierwsi bardzo czcili św. Józefa, także liturgicznym obchodem, na wschodzie, jak i zachodzie, jak dowodzą tego najstarsze brewiarze zakonu/8.

Nie tylko to się stwierdza, lecz ponadto konstatuje się, że najstarsi nasi zakonnicy słusznie starali się, aby święto najczystszego Oblubieńca było obchodzone w całym Kościele. Dlatego też ojcowie samej Dziewicy-Matce polecali sprawę kultu Jej Oblubieńca tym serdecznym wezwaniem:

Poślubiona Józefowi, Matko Jezusa, Maryjo
Karmicielko,
Spraw, by Kościół obchodził Święto Twego
Oblubieńca/9.

Trzeba by specjalną księgę złożyć, gdybyśmy chcieli przypomnieć, co i jak wiele dokonała św. Matka nasza Teresa dla rozszerzenia nabożeństwa do św. Józefa. Cały jej duch, słowa jej i pisma, dzieła i fundacje tchną miłością względem św. Patriarchy. Wzywa go imionami, daremnie poszukiwanymi w słownikach, chyba tylko w sercu znajdowanymi, nazywając go ojcem, opiekunem, patronem, chwalebnym Patriarchą i panem swoim/10. Statuetkę „Józefa od Opieki" obwoziła po fundacjach.

Nic dziwnego, że Karmel reformowany coraz ściślej wiązał się z osobą tego Ojca i chwałę jego propagował wśród wiernych. Już w 1590 r. ojcowie nasi obierają św. Józefa za patrona reformy i jego wzywają jako patrona naszej kongregacji/11. Nasz zakon był także pierwszym, który za staraniem generała o. Karola Feliksa/12, otrzymał pozwolenie na obchodzenie w całym zakonie święta Opieki św. Józefa (Festum Patrocinii S. Joseph)/13. Stąd też nic w tym dziwnego, że zakonników naszych nazywał lud sporadycznie „ojcami św. Józefa" z powodu ich nabożeństwa do najczystszego Oblubieńca/14.

Doświadczenie duchowego ojcostwa

Skąd tak wielkie zainteresowanie św. Józefem w naszym zakonie? Nie skąd inąd, jak wskutek doświadczenia jego opieki. Podobnie jak w Świętej Rodzinie był ojcem, stróżem, wychowawcą, od którego władzy zależny był nawet Syn Boży, tak też w naszej rodzinie karmelitańskiej, szczególnie reformowanej, spełnia św. Patriarcha te same zadania. Do czego głównie zmierza jego opieka, jak nie do ukształtowania w nas Jezusa, wychowania nas w łasce i mądrości (por. Łk 2, 52) i do tego, byśmy wzrastali na mężów doskonałych (por. Ef 4, 13. 15). Czego chce roztaczając nad nami swoją straż, jak nie tego, aby nam wpoić szczególne nabożeństwo i miłość ku najczystszej Oblubienicy, Matki Słowa i Matki naszej?

Zapewne od żadnego innego mistrza nie zdołamy się tego lepiej nauczyć jak od św. Józefa. Istotnie, jego duchowe ojcostwo ma na celu przede wszystkim to, abyśmy się zjednoczyli z Jezusem i Maryją wewnętrzną intymnością, w ciągłym wysiłku modlitwy, pracy czy umartwienia, jako że są to podwójne schody, po których wstępujemy do zjednoczenia z Bogiem, tym właśnie sposobem, jaki jest właściwy naszemu Instytutowi. Skoro zatem św. Józef inspiruje nam nieprzerwanie tego rodzaju życie wewnętrzne, słusznie nazwany być może ojcem naszego ducha i winien być czczony jak ojciec.

Jakże wielka wdzięczność należy się naszemu Protektorowi! Bez jego opieki nie mielibyśmy [św. Teresy], Matki naszej reformy, ani ducha jej modlitwy; pod jego opieką powstają fundacje klasztorów, jakby „ogrodów zamkniętych" (Pnp 4, 12), w których kwitną „lilie między cierniami" (Pnp 2, 2) [...]. To jest główna moc i prerogatywa Karmelu, aby pod opieką tegoż Świętego nie tylko ciało zachowywał wolne od szpetoty i błyszczące blaskiem czystości, lecz nadto oczyszczone oczy serca kierował do kontemplowania rzeczy Boskich, jak przystoi synom Dziewicy i wielkiego obrońcy Józefa.

Niezawodny przewodnik na drodze cnoty i czujny stróż dóbr duchowych

Przytoczyć można także trzecią - o charakterze osobistym - rację kultu św. Józefa. Zapewne odczuwa ją każdy w sercu swoim, chociaż rzadko wyznaje ustami; jest to pewna nieskazitelność serca i umysłu w służbie Bożej. Jeśli więc chcemy „biegnąć prawdziwie niewinną drogą życia"/15, nie szukajmy pewniejszego nad Józefa przewodnika. On to nas uczy i uczyć będzie „służyć Jezusowi i Maryi w czystości serca i ciała"/16; on pouczać nas będzie o sposobie, jak w milczeniu, ciszy i ukryciu oddawać się pracy czy to naukowej, czy to modlitwie, czy to praktyce cnoty, czy to Bożej nauce teologii, i wspomagać będzie nasze wysiłki we wstępowaniu na wyżyny Boże. Jest on prawdziwie Ojcem naszym i „panem domu naszego".

Jeśli św. Józef tak wielkich dóbr nam przysparza, okazuje się równocześnie czujnym stróżem. Każda rodzina, każdy Kościół, każdy zakon, każdy z osobna brany człowiek, posiadają własne dobra, dobra duszy i ciała, dobra doczesne rodzinnego majątku, dobra opinii, czyli dobre imię u Boga i u ludzi; z drugiej strony żadna rodzina ani żaden pojedynczy człowiek nie są wolni od trudów, walk i cierpień. W każdej z tych dziedzin, czy to dóbr, czy to trudów, św. Józef jest naszym stróżem i opiekunem. On to modli się i w milczeniu oraz samotności spełnia wolę Bożą. On też uczy nas modlić się i chlubę naszą ukrywać wewnątrz. Święty Józef pracuje, uprawia rzemiosło i swoim przykładem zaprasza nas, nie abyśmy oczekiwali spuszczenia nam z nieba nauki, lecz abyśmy ją zdobywali studiowaniem i trudem. Święty Józef poświęca się dla szczęścia drugich, to jest Jezusa i Maryi, przez co i nas wzywa, abyśmy w ofierze ponoszonej z miłości Jezusa i Maryi, i w służbie szukali prawdziwego pokoju i szczęścia braci.

Skoro tak jest, a [rzeczywiście] tak jest, odnówmy dzisiaj, odnawiajmy codziennie, nasze nabożeństwo do świętego Ojca i wychwalajmy coraz bardziej Boga, oddając cześć św. Józefowi, Opiekunowi naszemu, „abyśmy oddając mu na ziemi cześć jako Opiekunowi zasłużyli na jego orędownictwo w niebie"/17. Amen.

Egzorta kapitulna do Wspólnoty Kolegium w Rzymie z okazji święta Opieki św. Józefa (bez daty). Oryg. łac. mps z odręcznymi poprawkami o. Anzelma w APKB, kopia w AZ. Przekład redaktora.



4/ Invitatorium w Godzinie Matutinum dawnego Breviarium Carmelitanum sprzed reformy Vaticanum II.

5/ Gwiazdka przy tytułach głównych i wewnątrz rozdziałów oznacza, że zostały one dodane przez redakcję.

6/ Rozumieć należy nie jako naturalnych braci, gdyż takich Chrystus nie miał, lecz jako przybranych przez łaskę.

7/ Werset po Litanii do św. Józefa.

8/ Ojciec Anzelm w twierdzeniach o dawności kultu św. Józefa w zakonie karmelitańskim przyjmuje dane tradycji zakonnej utrzymującej, iż karmelici po klęskach wojsk chrześcijańskich w Palestynie i upadku królestwa jerozolimskiego, emigrując w 1250 r. do Europy, przynieśli ze sobą elementy i cechy rytu jerozolimskiego, m.in. kult proroków, rodziców Najświętszej Maryi Panny, tj. Joachima i Anny, a wraz z nimi kult św. Józefa. Nauka współczesna, zwłaszcza historyczne badania kultu liturgicznego św. Józefa, stwierdzają co następuje: pierwsze ślady święta św. Józefa w monofizyckim Kościele koptyjskim spotyka się w VII w. (Francis L. Filas, Święty Józef człowiek Jezusowi najbliższy, tłum. z ang., Kraków 1979, s. 241). W Kościele bizantyjskim w Palestynie, w klasztorze św. Saby notują święto św. Józefa kalendarze powstałe w X w. Tutaj istnieje „kolebka" kultu św. Józefa, twierdzi F. Filas (dz. cyt., s. 242). Kult św. Józefa na Wschodzie łączył się z kultem patriarchów, a zwłaszcza z kultem Joachima i Anny. Na Zachodzie dopiero w IX w. pojawia się w benedyktyńskich martyrologiach wzmianka o św. Józefie pod dniem 19 marca, a już częściej od 1150 r. (F. Filas, dz. cyt., s. 247). Po benedyktynach prym w szerzeniu kultu św. Józefa obejmują, zdaniem Filasa, franciszkanie (dz. cyt., s. 248). W liturgii pojawia się kult św. Józefa, mimo sprzeciwu wielu, dopiero po 1480 r. (F. Filas, dz. cyt., s. 264). Karmelitańskiej genezy kultu św. Józefa i daty 1250 r. nauka nie bierze pod uwagę (F. Filas, dz. cyt., s. 266). W najszerzej do dzisiaj do dzisiaj przeprowadzonych poszukiwaniach źródłowych do historii liturgii karmelitańskiej stwierdził badacz odnośnie do dawności kultu liturgicznego św. Józefa w zakonie karmelitańskim, iż pomimo braku wielu dokumentów, zwłaszcza pierwotnego Ordinariuin zatwierdzonego po raz pierwszy na Kapitule Generalnej w Londynie 1312 r., to już Martyrologium Carmelitanum z 1360/61 r. (kodeks paryskiego uniwers. mskrt n. 791) wykazuje na 19 marca „Świętego Józefa Żywiciela Pańskiego" w rycie podwójnym, co wkrótce notować będą mszały karmelitańskie, brewiarze, graduały itd. przez cały XIV w. i nn., tak iż znajdzie się w pierwszym drukowanym brewiarzu zakonu w 1480 r. Zob. Ojciec Paschalis Kallenberg O. Carm., Fontcs Liturgiae Carmditanae, Romae 1962, p. 17, n. 19, 225 i passim. Dzieje kultu św. Józefa w zakonie karmelitańskim po koniec średniowiecza i od początku czasów nowożytnych, uwzględniając nowsze studia, podaje o. Benignus Józef Wanat, Kult św. Józefa Oblubieńca NMP u Karmelitóia Bosych w Krakowie, Kraków 1981, s. 16-25.

9/ Są to dwa pierwsze wersety modlitwy poetyckiej Jana Gersona, Ut festum Joseph celebretur - Aby obchodzono święto Józefa. Zob. wydanie Oeuvres completes, Paris 1962, t. IV, Poesies, p. 15. J. Gerson (1363-1429), kanclerz uniwersytetu paryskiego zabiegał na Soborze w Konstancji (1414) o ustanowienie święta Zaślubin Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa.

10/ Zob. Święta Teresa od Jezusa, Życie przez mą samą napisane, r. 6, 32, 33, 36; Księga fundacji, prolog, r. 25 i 31. W trzech wydaniach polskich Dzieł (1939 i n., 1962, 1987-1995) zachowany ten sam podział na rozdziały i paragrafy.

11/ Za źródło tych i następnych informacji służyło o. Anzelmowi studium: P. Leon de S. Joachim, Le culte de saint Joseph et l' Ordre du Carmel, Gand 1902, p. 131 i nn. Bardziej miarodajne dane zob.: o. Benignus Józef Wanat, dz. cyt.

12/ Ojciec Karol Feliks od św. Teresy (I. C. Slavata, Czech), rządził włoską Kongregacją Karmelitów Bosych pw. św. Eliasza w latach 1680-1683.

13/ Aż do reformy kalendarza liturgicznego po Soborze Watykańskim II obchodzone we środę po II niedzieli wielkanocnej, obecnie jako osobne święto zniesione.

14/ Zob. P. Leon de S. Joachim, dz. cyt. p. 122.

15/ Zwrot zaczerpnięty z tekstu liturgicznego: Fac nos innocuam, Joseph, de currere vitam, sitque Tuo semper tuta patrocinio - Spraw, św. Józefie, abyśmy biegli drogą niewinnego życia i niech ona będzie bezpieczna pod Twoją opieką. Werset allelujatyczny po graduale we Mszy wotywnej o św. Józefie w dawnym Missale romanum.

16/ Zwrot w modlitwie O, stróżu i Ojcze dziewic.

W: O. Anzelm Gądek: Opiekun Dzieciątka Jezus, Wybór pism o sw. Józefie, Lódź 1999.