9/ Tajemnica św. Józefa: Józef a narodziny w Betlejem

Jak mówi św. Łukasz, Józef, stosując się do rozporządzenia cezara Augusta, "żeby przeprowadzić spis ludności na całym świecie", podjął obowiązek udania się do Betlejem razem z Maryją spodziewającą się Dziecka.
Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2,4-7).
Rozporządzenie cezara Augusta jest nieubłagane. Józef o tym wie i podporządkowuje się pomimo stanu, w jakim jest Maryja. Posługując się tym rozporządzeniem, Bóg domaga się od Józefa, by ze względu na Maryję stał się jeszcze bardziej ubogi. Maryja nie może wydać swojego Syna na świat w Nazarecie, w domu, w rodzinnym środowisku musi zgodzić się na to, że powije Go w Betlejem, mieście swoich przodków, mieście Dawida. Józef wie, co znaczy dla młodej matki taka ofiara, takie ubóstwo. Niesie wszystko razem z Maryją, a ponieważ ich wzajemna miłość będzie jedynym "środowiskiem" gotowym na przyjęcie ich Syna Syna Bożego - jednoczą się ze sobą tym ściślej. Zewnętrzne ubóstwo stać będzie na straży intymności osobistych więzi.

Józef nie tylko musi zgodzić się na opuszczenie Nazaretu w chwili tak krytycznej i ważnej dla Maryi; musi też zaakceptować to, że w Betlejem zabraknie dla Niej miejsca w gospodzie. Potomkowie Dawida, jego krewni, nie mają w sobie dość miłości, braterskiego miłosierdzia, żeby uszanować Maryję w Jej stanie i ją ugościć; trwają zamknięci w swoim egoizmie. Czyż wizja z Apokalipsy, ukazująca wściekłość Smoka wobec mającej rodzić Niewiasty (Ap 12,4), nie rzuca nadprzyrodzonego światła na postawę, jaką przyjmują wobec mającej porodzić Maryi, potomkowie Dawida, zamieszkujący Betlejem? Józef, który jest odpowiedzialny za Maryję przed Ojcem, boleśnie znosi tę obojętność, brak miłości. Ofiarowuje swój ból Ojcu, a otaczając Maryję uważną troską, wynagradza Jej obojętność potomków Dawida. Ci ostatni pozostali obojętni, choć powinni jako pierwsi być świadkami tajemnicy, która jest spełnieniem obietnicy danej ich ojcom. Ta obojętność, dopuszczona przez Boga, stwarza sposobność do nowej bliskości między Józefem i Maryją, gdyż właśnie z jej powodu Józef jest z Maryją sam na sam, oboje są jedynymi świadkami tajemnicy narodzin Boga, który stał się człowiekiem. Józef sam na sam z Maryją doświadcza tajemnicy tej całkowicie nowej obecności Syna Bożego, który daje im siebie: oto Emmanuel, "Bóg z nami" (Iz 7,14), Bóg obecny, Jahwe, "Pan Zastępów" (1 Sm 1,3.11 i in.), który sam siebie czyni bezbronnym i powierza się im jak niemowlę swojej matce.

Józef wpierw był świadkiem nadprzyrodzonego zawierzenia Maryi w czasie oczekiwania, a teraz jest świadkiem Jej cudownego macierzyństwa i pierwszych inicjatyw, które podejmuje wobec Dziecka: "Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie". Józef przeżywa razem z Nią tę macierzyńską i milczącą liturgię Bożego Narodzenia. Jest obecny, żeby strzec wolności matki na tym polega jego milczący autorytet w służbie liturgicznych inicjatyw macierzyńskich. Razem z Maryją adoruje Jej Syna, razem z Nią zanosi modlitwę uwielbienia, razem z Nią żyje milczeniem maleńkiego Dzieciątka, które jeszcze nie mówi (in-fans)[9].

W miłości braterskiej Józef przyjmuje pasterzy, posłańców Nieba, którzy przybywają "pośpiesznie" tam, gdzie jest "leżące w żłobie Niemowlę" oraz Maryja z Józefem (Łk 2,16). Razem z Maryją Józef przyjmuje ich orędzie i jest zachwycony wszystkim, co opowiadają; a w najtajniejszej głębi swojego serca śpiewa razem z pasterzami pieśń aniołów: "Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał" (Łk 2,14). Jakże miłe i kojące są dla Józefa te słowa pasterzy! Przez nich sam Bóg potwierdza, że wszystko, co wydarzyło się w stajence, jest właśnie tym, czego chciał. Ojciec z upodobaniem patrzy na swojego umiłowanego Syna jako noworodka owiniętego w pieluszki i złożonego w żłobie, całkowicie powierzonego miłości i czułości Maryi. Józef przyjmuje to z największą radością.

Jest pełen podziwu dla Maryi, dla Jej gestów, inicjatyw, rozpiera go radość, gdyż wie, że sam Ojciec cieszy się swoją Córeczką i pokłada w Niej całe swe upodobanie. To właśnie jest powodem radości Bożego Narodzenia w sercu Józefa, a dzięki wizycie pasterzy i ich orędziu ta radość osiąga pełnię. Jest to radość z obecności "jego" Syna jako umiłowanego Syna Ojca, radość z czynnej obecności Maryi przy Jezusie.

Przypisy:
[9] Zob. św. Bernard: "Zwracam się do Dziewiczego Poczęcia i Porodzenia [...], daje się dostrzec tam światło nie świecące, słowo nie mowne [Verbum in-fans], woda spragniona, chleb łaknący [...]", Homilia Super "Missus est", w: Kazania o Najświętszej Maryi Pannie, tłum. ks. I. Bobicz, Viator, Warszawa 2000, s. 46.

W: Marie-Dominique Philippe OP, Tajemnica św. Józefa, Warszawa 2011.