3/ J. Galot TJ, ŚWIĘTY JÓZEF - ZARĘCZYNY

Oczom Maryi Józef przedstawił się jako człowiek opatrznościowy, który pozwoli Jej żyć w dziewictwie, do którego czuła się wezwana przez Pana. Spotkawszy Józefa zrozumiała, że będzie on zdolny przyjąć ten ideał, a więc od tej chwili może brać pod uwagę te zaręczyny.
Obecnie dziwi nas to, że postanowiwszy zostać dziewicą, Maryja decyduje się jednak na drogę zaręczyn i małżeństwa. Lecz środowisko, w którym żyła, nie znało innej drogi. W Izraelu nie istniała instytucja dziewictwa, ani ideał dziewiczego poświęcenia się Bogu nie był ani ceniony, ani praktykowany. Ideał ten zaczął pociągać niektóre grupy ascetów żyjących na pustyni. Zastanawiając się nad swoją przyszłością, Maryja doszła do wniosku, że najlepszą ochronę swego dziewictwa znalazłaby w małżeństwie, pod warunkiem jednak, że spotkałaby kogoś ożywionego tym samym ideałem, przekonanego o wyższości czystości dziewiczej i zdecydowanegoją uszanować. Zresztą Opatrzność, która chciała zapewnić Dziecięciu Jezus ognisko rodzinne, tajemniczo przynaglała do tego Maryję.

Jednakowoż Najśw. Dziewica mogła się pytać samej siebie, czy spotka kiedykolwiek młodego człowieka, który pragnąłby takiego dziewiwiczego związku lub przynajmniej zgodziłby się nań. Musiałaby to być chyba dusza o wyjątkowych zaletach. Można więc domyślić się, jakiego szczęścia doznała Maryja, znalazłszy w Józefie duszę kochająca czystość tak samo jak Ona. Ogarnął Ją podziw dla wyniosłości jego uczuć.
Toteż zaręczyny były spontanicznym wynikiem tej łączności w umiłowaniu wspólnego ideału, jak również głębokiego, wzajemnego szacunku.
W tych okolicznościach Maryja podziwia również dzieło Opatrzności Bożej. W milczeniu wewnętrznym śpiewa swoje pierwsze Magnififat. Z uniesieniem dziękuje Panu, że postawił na Jej drodze tego młodego człowieka, który pomoże Jej urzeczywistnić swoje przeznaczenie. Józef był zdumiewającym darem dobroci Bożej.

To pierwsze Magnificat, jak i to, które nastąpi w kilka miesięcy później, było hymnem dziękczynnym wygłoszonym w imieniu wszystkich pokornych. Bóg ofiarował Najśw. Dziewicy jako narzeczonego człowieka małego i pokornego. Podczas gdy zwykle największym marzeniem młodej dziewczyny jest zostać oblubienica króla, Maryja zachwycała się wyborem Boga, który woli tych, których nie wyróżnia żadna wielkość zewnętrzna, ludzi pozostających w cieniu. Osoba Józefa była tym cenniejsza w Jej oczach, że jego wartość była całkowicie wewnętrzna, złożona w duszy prostej i ukrytej. Głębiej objawiała się tam wielkość Boga.

Tak więc Józef wybierając Maryję za narzeczoną i wymieniając z Nią wzajemne zobowiązania, zatwierdził tylko wybór Boży. Spośród wielu innych ludzi on właśnie został wybrany przez Pana, jako oblubieniec Tej, która miała się stać Matka Bożą. Nie mógł znać w owej chwili całej miłości, jaką Bóg ukrył w tym wyborze. Zaczął się tego domyślać, uświadamiając sobie, jak wielkim przywilejem jest posiadanie tak doskonałej narzeczonej. W głębi duszy mógł więc i on także wznieść ku Panu hymn wdzięczności, podobny do Magnificat Maryi.

Zaręczyny rozpoczęły się tak dla Józefa, jak i dla Maryi od zachwytu, który odnosił się całkowicie do Boga. Jeśli Maryja była pierwsza, która doceniła wartość Józefa, i jeśli uprzedziła Kościół w oddawaniu mu czci, Józef był pierwszym w dziękowaniu Bogu za ogromny dar, jakiego udzielił On światu, a darem tym była duchowa piękność Maryl. Dziękował widząc, jak ta piękność opromieniała jego życie.
Okres narzeczcństwa umocnił jego podziw. Józef czuł, że nabiera prawdziwej czci dla swej narzeczonej, tak ubogaconej łaską Bożą. W jego sercu poczyna się formować kult, którym Kościół będzie czcił Najśw. Dziewicą. W tym porywie wyrażał się wraz z młodzieńczą miłością podziw dla duszy, w której wszystko było odbiciem Boga.

Upłynie wiele wieków, zanim Kościół odkryje narzeczonego Maryi. Gdy to się stanie, Józef będzie patronem chrześcijańskich narzeczonych.
Pobożność chrześcijan doceni wtedy radość, jaka stała się udziałem Maryi z powodu spotkania idealnego narzeczonego. Zanosić będzie prośby do św. Józefa, aby udzielił podobnej radości młodym dziewczętom, które czują w sobie wielkie możliwości kochania i oczekują na tego, kióry im pozwoli się oddać.

Wybór towarzysza czy towarzyszki życia jest sprawą zarówno delikatną, jak i ważną. Któż nie ma przed oczyma tych smutnych przykładów związków źle dobranych, małżeństw chwiejnych czy nieszczęśliwych? Dobór narzeczonych ma decydujący wpływ na wiele ludzkich losów. Słusznie więc zwracamy się do św. Józefa błagając go, by pokierował tym doborem tak, aby wybór ludzi zgadzał się z wyborem Boga. Czyż nie jest on bowiem Orędownikiem wyznaczonym przez Boga dla uzyskania pomocy, by w okolicznościach przewidzianych przez Opatrzność dochodziło do spotkania i do zjednoczenia dwóch osób stworzonych po to, aby żyć razem?

Ażeby wybór ludzki mógł odpowiadać wyborowi Bożemu, Józef podsuwa myśl, by liczyć się przede wszystkim z przymiotami duszy, bardziej niż z urokiem fizycznym; daje natchnienie, by starać się o piękność duchową, o tajemniczy, lecz trwalszy urok, którego podstawą jest obecność łaski Bożej. Zachęca on do szukania w drugiej osobie tego, czego sam poszukiwał i co znalazł w Najśw. Dziewicy: doskonałości, która zbliża do Boga.
Następnie - po dokonaniu wyboru - Józef może jeszcze kierować rozwojem miłości narzeczonych. Ta miłość posiada woń szczególną, którą zachować można tylko w atmosferze czystości. Józef, który w tej czystości doszedł aż do szczytu pragnąc jedynie dziewiczego związku, udziela pragnienia realizowania tego ideału podczas okresu narzeczeństwa. Uczy cieszenia się bliskością duszy, a unikania tego wszystkiego, co mogłoby przyćmić czy pozbawić świeżości jej piękność. Pobudza do delikatności w zachowaniu się, w oznakach uczucia i podtrzymuje wolę świętego szacunku wobec osoby, którą się kocha. Dąży do postawienia Pana w centrum tej miłości.
Zaręczyny Józefa z Maryją są wzorem dla chrześcijańskich narzeczonych. Razem z Najśw. Dziewicą Józef jest tym, który uczy wzajemnej miłości. Prowadzi on narzeczonych drogą, na której ich miłość nie przestaje wzrastać i przemieniać się w coraz szlachetniejsze uczucie. Rozwija żarliwość kochania, ucząc rozpoznawać w miłości ludzkiej dar miłości Bożej i uważać miłość za wezwanie do świętości.

Józef pozostaje na zawsze narzeczonym w całym tego słowa znaczeniu, tym, który osiągnął szczyt miłości narzeczeńskiej i który prowadzi wszystkich innych narzeczonych ku temu ideałowi. Równocześnie pomaga on im kierować swe spojrzenia na idealną narzeczoną, Maryję.
W swym stanie narzeczeństwa Józef jest wzorem nie tylko dla narzeczonych. Ponieważ zobowiązanie, które podjął wzglądem Maryi, zawierało równocześnie przyrzeczenie dziewictwa, jego przykład ukazuje doniosły aspekt konsekracji dziewiczej. Ci, którzy przyrzekają Panu całkowita czystość, wchodzą w szczególna zażyłość z Najśw. Dziewicą. Józef uczy ich korzystać z przywileju tej zażyłości, udziela szczęścia cieszenia się w życiu z niewieściej obecności, zdolnej obudzić w sercu całą poezję miłości, lecz takiej miłości, której jedynym przeznaczeniem jest wznosić duszę do Boga. Pouczony swym własnym doświadczeniem, Józef każe im znajdować radość w duchowej piękności Najśw. Dziewicy i potęguje w nich pragnienie absolutnej czystości, aby łączyć się duchowo z ideałem Maryi.