11/ J. Galot TJ - ŚWIĘTY JÓZEF - PIERWSZE OFIAROWANIE

Po chwili milczenia, wypełnionegc wzruszeniem wywołanym przez proroctwo o mieczu boleści, Józef i Maryja zajęli się obowiązkiem dopełnienia aktu, dla którego przybyli do świątyni: ofiarowania Panu Dzieciątka.
Każdy pierworodny uważany był za własność Boga i według przepisu prawa powinien być wykupiony przez rodziców. Podczas gdy dla wielu Izraelitów ten obowiązek polegał po prostu na wpłaceniu kapłanom pewnej sumy pieniędzy, Józef i Maryja, przychodząc ofiarować swe Dziecię w świątyni, chcieli nadać okupowi właściwe jego znaczenie. Składając Go poświadczali, że Dziecię należało doPana; ofiarowywali Je Bożemu upodobaniu przyznając, że Bóg miał wszelkie do Niego prawa.

W świetle proroctwa Symeona ten akt ofiarowania nabrał nowego znaczenia. Nie mógł być podobny do aktu innych rodziców przychodzących wykupić swe dziecko. Ofiarowując Jezusa, Józef i Maryja wiedzieli, że poświęcali Go na tajemniczą ofiarę, na to bolesne przeznaczenie, dopiero co im oznajmione. Jeżeli zostali zatrzymani przez starca przed dokonaniem aktu, stało się to dlatego, ponieważ Bóg pragnął ofiary bardziej świadomej istotnego jej celu. Duch Światy przyprowadził Symeona na spotkanie Dziecka nie tylko po to, by dostarczyć najwyższej radości temu, który przez całe swe życie oczekiwał Zbawcy, lecz także w tym celu, aby uświadomić o ofierze i przeobrazić ją wyraźniej w dar ofiarny. Józef i Maryja zrozumieli, iż wykup Dziecka dokona się za cenę przyszłego cierpienia i że ta cena musi być uiszczona dla odkupienia ludzkości.

Ofiarowanie w świątyni było zatem pierwszym etapem ofiary kalwaryjskiej, na przeszło trzydzieści lat przed jej dopełnieniem. Józef wraz z Maryją mieli przywilej dokonania tego aktu. Bez wątpienia nie znali jeszcze szczegółów dotyczących tej ofiary: nie wiedzieli, że to będzie śmierć krzyżowa. Lecz proroctwo o mieczu boleści ukazywało dostatecznie głębię cierpienia, jakiego dozna Maryja, i pozwalało domyślać się, że ta ofiara ogarnie całą istotę Jezusa, a ból przeszyje do głębi duszę Maryi. Józef zrozumiał więc główne znaczenie tej ofiary i w chwili ofiarowania Dziecka całą uwagę skupił na tej przerażającej perspektywie.

Można powiedzieć, że było to pierwsze ofertorium. Później, na ołtarzu, Chrystus będzie nieograniczenie ponawiał swą ofiarę przez posługę kapłana. Każde ofertorium będzie powtórzeniem ofiary Zbawiciela, lecz wcielona doń będzie także ofiara Kościoła, ponieważ Chrystus za każdym razem pociąga za sobą Ciało Mistyczne w odkupieńczą ofiarę Mszy świętej.
Co prawda, nie było jeszcze Kościoła w chwili, gdy Józef dokonywał aktu ofiarowania; nie był on także aktem kapłańskim, Józef bowiem nie był kapłanem. Jednakowoż akt ów zawierał już ofiarę Chrystusa, która pociągnęła za sobą osobistą ofiarę Józefa i Maryi. Józef i Maryja byli pierwszymi przedstawicielami wszystkich członków Mistycznego Ciała, które w dalszym ciągu będą się jednoczyć w ofierze Zbawiciela. W tej ceremonii, pozornie tak prostej i tak zwyczajnie spełnianej w świątyni jerozolimskiej, można się już dopatrzeć tajemnicy Mszy świętej.

Odsłania się również nowy aspekt wielkości Józefa. Na długo przed ustanowieniem sakramentu kapłaństwa i Eucharystii był on pierwszym, który wznosił ku niebu dar zbawczej ofiary. Był pierwszym z ludzi, który złączył się z ofiarą Chrystusa. Zresztą w akcie ofiarowania zaangażował całe swoje serce, podobnie jak później będą do tego wezwani uczniowie Jezusa.
Jeśli Józef nie zawahał się dopełnić ofiary, wiedząc o mnogości cierpień, do których ona doprowadzi, uczynił to dlatego, że zapragnął zrobić wszystko, co było w jego mocy, aby Jezus mógł być w sposób najbardziej zupełny, „światłem na oświecenie pogan i chwałą ludu Izraela". Proroctwo o cierpieniu nie zatarło tego, co Symeon najpierw głosił o Dziecięciu, i Józef zachował to w pamięci. Ofiarował Dziecię, ażeby mogło być światłem i chwałą, Zbawicielem ludu żydowskiego oraz wszystkich innych narodów. Chętnie też przyjął drogę cierpienia nakreśloną przez Boga, ażeby dzieło zbawienia mogło się wypełnić. Kiedy Józef po dokonaniu aktu ofiarowania patrzył na Maleńkiego, widział w Nim nie tylko tego, którego oblicze, obecnie tak spokojne, będzie zatroskane wrogością przeciwników, lecz bardziej jeszcze tego, który zatryumfuje swym światłem, tego, którego chwała narzuci się nawet wrogom, tego, który przez ból i mękę zbawi świat.

Można powiedzieć, że ofiara Józefa nie była aktem smutnej rezygnacji, lecz porywem pełnym ufności i optymizmu, płynącym z myśli o zbawieniu, które się zapowiadało. Pierwsze ofiarowanie było aktem wspaniałomyślności dokonanym w radości, w radości, która potrafi być potężniejsza niż ból.
Józef i Maryja byli zjednoczeni we wspólnym akcie ofiarowania. Jednakowoż ich położenie w stosunku do przyszłej ofiary nie było jednakowe. Symeon jasno zaznaczył różnicę. Oznajmiając bolesny los Dzieciątka, zwrócił się wyraźnie do Maryi i właśnie Jej przepowiedział miecz boleści. Prorokował więc, do jakiego stopnia Maryja będzie wmieszana w ofiarę zbawczą, lecz nic nie powiedział o udziale w niej Józefa. Ponieważ znajdował się w obecności Maryi i Józefa, którzy go razem wysłuchali, ta różnica musiała być zamierzona.

Już wtedy można było przewidzieć, że Józef nie miał być świadkiem podczas ofiary na Kalwarii, że miał umrzeć przed tym dramatem. Można też było dokładnie rozpoznać nakreślone granice wyznaczonej Józefowi misji. Maryja była przeznaczona do roli współodkupicielki: według planu Bożego miała Ona złączyć swoje cierpienia matczyne z kapłańską ofiarą Chrystusa, by uzyskać zbawienie dla ludzkości. Przez swą ofiarę złączoną z ofiarą Jezusa przyczyniła się do wysłużenia ludziom łaski. To bezpośrednie współdziałanie w dziele Odkupienia było zastrzeżone wyłącznie dla Niej: Ona sama miała mieć duszę przeszytą mieczem, aby objawiła się Boża miłość i przeniknęła do wielu serc. Misja Józefa była innego rodzaju.

Jego zadanie ograniczało się do przygotowania bardziej odlegiego tej ofiary. Zauważyliśmy, iż Józef nie odegrał podobnej roli co Maryja w zrodzeniu Dzieciątka Jezus; jego przyzwolenie nie było konieczne. Przyzwolenia tego zażądano później, a dotyczyło ono władzy ojcowskiej wobec Dzieciątka Jezus wraz ze złączonym z nią zadaniem wychowania. W ten sposób właściwa misja przekazana Józefowi polegała na przygotowaniu Jezusa do wypełnienia Jego zadania Odkupiciela. Była to misja, którą Józef musiał podjąć wspólnie z Maryją. Po dokonaniu zadania Józef będzie mógł zejść z tego świata, ponieważ miał pozostawić Maryje, samą u stóp krzyża.
Oto dlaczego w chwili ofiarowania nie złożył daru swego własnego bólu. Maryja ofiarowała swoje Dziecko i siebie samą na miecz boleści. Józef ofiarował Dziecię i boleść Maryi. Zapomniał o sobie i zatarł się w swej ofierze: to był jego osobisty sposób dokonania ofiarowania.