15/ Tajemnica św. Józefa: Lęk Józefa

Podczas gdy Jezus przebywa w świątyni pośród nauczycieli, Maryja i Józef doznają niepokoju i lęku, nie wiedząc, gdzie mogą Go znaleźć. Zgubili ślad Jego obecności. Jezus mógł im oszczędzić tego cierpienia, gdyby ich uprzedził z pewnością wyraziliby zgodę, a nawet zrozumieliby kapłański pośpiech Chrystusa, że spieszno Mu dać świadectwo prawdzie (zob. J 18,37). On jednak nic nie powiedział, chociaż miał świadomość, jak będą cierpieć z tego powodu w swych sercach. On sam wbija miecz i musi to uczynić jako Posłany przez Ojca, jako Ten, który jest całkowicie "w tym, co należy do Ojca".

To cierpienie, smutek, to konanie w sercu Józefa i Maryi, którego przyczyną jest Jezus, ma głębokie i tajemne znaczenie, którego Józef i Maryja na razie nie pojmują - niezrozumienie stanowi zresztą nieodłączną część tajemnicy. Konanie jest konaniem tylko wtedy, gdy nie widzimy jego sensu, gdy jest całkowicie mroczne, nieprzejrzyste. Czyż to cierpienie, smutek, konanie, nie są po to, żeby Józef i Maryja współdziałali na swój sposób z pierwocinami nauczania Jezusa, z pierwocinami Jego życia apostolskiego?

Czyż w tym doświadczeniu proroctwo starca Symeona nie spełnia się po raz drugi? Z pewnością miecz dosięga tutaj w pierwszej kolejności Maryi, ale w następnej również Józefa. W tym wspólnym cierpieniu, w tym wspólnym smutku i lęku Józef i Maryja stają się sobie bliscy w nowy sposób razem niosą pierwociny apostolskiego życia Jezusa. Od swojego pierwszego spotkania aż do tej pory nie byli ze sobą tak sam na sam, twarzą w twarz. A oto są sami, razem, wspólnie dźwigając ciężar cierpienia: nieobecność Jezusa, nieznośną, niezrozumiałą. To Jezus ich jednoczy, również teraz, ale inaczej niż dotąd swoją nieobecnością, swoim antycypowanym krzyżem, misją daną Mu przez Ojca.

Przez te trzy dni Józef i Maryja doświadczają głębokiej jedności w cierpieniu, nowego wzajemnego zaufania. Józef cierpi nie tylko z powodu nieobecności Jezusa, ale również z powodu bólu, jaki ta nieobecność rodzi w sercu Maryi. Niesie te dwa cierpienia, ten podwójny miecz, który jest jednym mieczem, a który z powodu cierpienia Maryi jest dla serca Józefa niezwykle ostry. Maryja natomiast cierpi przede wszystkim z powodu nieobecności Jezusa, ale również z powodu Józefa. Smutek Józefa jest dla Niej nie do zniesienia on na to nie zasłużył! Ten sprawiedliwy, prawy człowiek nie powinien doświadczać takiego lęku. Dlaczego Jezus tak postąpił, On, zawsze uległy, posłuszny, cudownie dobry i pełen szacunku dla autorytetu Józefa? Skąd to niezrozumiałe zachowanie? A wobec Maryi, będącej tak blisko swojego Jezusa, tak głęboko z Nim zjednoczonej (On jest Jej umiłowanym Synem, w którym "ma upodobanie") - skąd to milczenie, to zerwanie? Co to za nowa, nieoczekiwana, niepojęta postawa?

Maryja mogłaby postawić sobie te wszystkie pytania z miłości do Józefa, z obawy, że on sam ich sobie nie zada. W rzeczywistości jednak, godząc się na to, że nie rozumie, zdała się w cierpieniu i smutku na upodobanie Ojca. W Jej sercu obecna jest miłość, miłość pełna cierpienia, smutku, lęku, która jednak nad wszystkim odnosi zwycięstwo. W tej ciężkiej próbie Maryja jest siłą i nadzieją Józefa, jest jego światłem. Dzięki Niej Józef przechodzi tę próbę z miłością. W ciągu tych trzech dni każde z nich naprawdę przeżywa wewnętrzne męczeństwo prawdziwe męczeństwo - znoszone z miłością. Ich dusze trwają w całkowitym zawierzeniu upodobaniu Ojca i błagają Go, by był przy nich obecny, by pomagał im w poszukiwaniu, tak by nie tracili czasu.

W: Marie-Dominique Philippe OP, Tajemnica św. Józefa, Warszawa 2011.